<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom">
  <title>HODOWLA PSÓW RASOWYCH FCI :NIEDZWIEDZIA GAWRA - rss</title>
  <link rel="self" href="http://niegawra.siteor.pl/feed/rss"/>
  <link href="http://niegawra.siteor.pl"/>
  <id>http://niegawra.siteor.pl/feed/rss</id>
  <updated>2014-08-02T21:13:00+02:00</updated>
  <entry>
    <title>ARCHIWUM HISTORII MÓWIONEJ-ROMAN FEILL - POWSTANIEC WARSZAWSKI mój WUJ.</title>
    <link href="http://niegawra.siteor.pl/article/archiwum-historii-m-wionej-roman-feill-powstaniec-warszawski-moj-wuj"/>
    <id>http://niegawra.siteor.pl/article/archiwum-historii-m-wionej-roman-feill-powstaniec-warszawski-moj-wuj</id>
    <updated>2014-08-02T21:13:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Edward  Tyl</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;h1 style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia,serif;"&gt;Nazywam się Roman Feill,urodzony 7 lutego 1918 roku w Krakowie .Mój pseudonim to podporucznik ;Tański;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/h1&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia,serif;"&gt;Gdzie Pan walczył w czasie Powstania?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia,serif;"&gt;W czasie Powstania walczyłem na Mokotowie - 1 Pułk Szwoleżerów ,już  w konspiracji.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia,serif;"&gt;Proszę opowiedzieć o latach przedwojennych.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia,serif;"&gt;Urodziłem się w Krakowie ,ale mieszkałem w Poznańskiem .Szkołę podstawową i gimnazjum ukończyłem  w Państwowym Gimnazjum imienia Jana Kasprowicza w Inowrocławiu to Kujawy .W 1936 roku zdałem maturę . Mój Ojciec i matka mieli majątek ziemski w powiecie inowrocławskim o powierzchni około 500 ha,blisko jeziora i cukrowni. Ziemie były bardzo bogate,pszenno-buraczane,więc produkowano głównie pszenicę i buraki cukrowe.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia,serif;"&gt;Skąd wywodzi się Pana rodzina?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia,serif;"&gt;Moja matka pochodzi ,powiedzmy z południa Polski.Mianowicie urodziła się na Ukrainie ,gdzie mój dziadek był właścicielem majątków w rejonie bardzo bliskim Czarnobyla.Stracił wszystko w 1917 roku. Uszedł z życiem , ale stracił cały majątek łącznie z wszystkimi pamiątkami ,meblami i tak dalej.Tak że z tego okresu nie mam żadnych pamiątek. Mój pradziad był powstańcem 1863 roku skazanym przez cara na kare śmierci.Tułał się do końca życia. Konfiskata majątku i tułanie się po całym świecie ,dlatego że miał zakaz zamieszkania w byłej Rosji,bo oczywiście to był zabór rosyjski.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia,serif;"&gt;Jakie było panieńskie nazwisko matki?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia,serif;"&gt;Matka miała na nazwisko Buszczyńska&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia,serif;"&gt;Skąd nazwisko taty?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia,serif;"&gt;To daleka historia. Mój prapradziad był obywatelem francuskim. Posiadał wielkie dobra w Alzacji i Lotaryngii,to jest południowa Francja.Na skutek rewolucji napoleońskiej był skazany na karę śmierci i musiał opuszczać Alzację i Lotaryngię ,i osiedlił się w Wiedniu.Uratowawszy dużą część fortuny ,założył sobie jakieś fabryki w Wiedniu.Zakochał się w pannie Olszańskiej - Polce z pochodzenia . Oświadczyła mu , że owszem , wyjdzie za niego za mąż ,ale pod warunkiem ,że on przeniesie się spod Wiednia pod Kraków . Kupił tam klucz majątków ziemskich od rodziny Lanckorońskich.Wiadomo ,że to była arystokratyczna rodzina Lanckorońskich ,która miała bardzo duże dobra w rejonie Krakowa.Panna Olszańska urodziła sześć córek  i sześciu synów.Córki zostały wyposażone , bo taki był zwyczaj w dawnych czasach ,natomiast wszyscy mężczyżni wyemigrowali.Część osiedliła się w Polsce ,część w Wiedniu ,część wyemigrowała jeszcze dalej. Sprawdzałem te rzeczy i doszedłem do tego ,że jeden z moich prapradziadów był między innymi profesorem w Wiedniu.W aktach rodzinnych mam nawet fotografię generała wojsk austriackich polskiego pochodzenia.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia,serif;"&gt;Czy nazwisko Feill brzmiało cały czas tak samo?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia,serif;"&gt;Moje nazwisko zostało w pewnym sensie nawet powiedziałbym ,spolszczone .Litera ,F, w języku niemieckim bezpośrednio nie istnieje,pisze się ;Ph; albo ;Pf; a tutaj jest pisane przez ,F,. W każdym rażie mam dokumenty mojego dziada ,który miał majątek pod Gdowem,to jest piętnaście kilometrów od Krakowa.Ten mająteczek ,zresztą bardzo nie duży ,był w rękach mojego stryja (brata mojego ojca),który opuścił go w 1939 roku na skutek inwazji niemieckiej.Potem mająteczek został rozparcelowany ,to wszystko sprzedane .Istnieje jeszcze dworek .Usiłuje to odzyskać moja bratanica na podstawie zwrotu majątków.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia,serif;"&gt;W 1936 roku zdał Pan maturę .Co Pan robił po maturze?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia,serif;"&gt;Byłem studentem na SGGW w Warszawie.Dwa lata studiowałem,potem wybuchła wojna w 1939 roku .W 1939 roku straciliśmy wszystko.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia,serif;"&gt;Został Pan zmobilizowany?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia,serif;"&gt;Oczywiście ,na powszechną mobilizację w 1939 roku .Miałem zieloną kartę mobilizacyjną.Miałem obowiązek zgłosić się 1 września w Garwolinie ,w ośrodku zapasowym kawalerii. Dużym wysiłkiem dojechałem przez Warszawę do Garwolina i tam oczekiwałem na dalsze rozkazy.Zostałem dowódcą plutonu ciężkich karabinów maszynowych z zadaniem obrony mostu w Maciejowicach pod Warszawą,uniemożliwili przeprawę nawet już regularnych wojsk .Miałem obowiązek wycofania się .Wycofywanie się to była tragedia ,bo to było stale pod ogniem ostrzału artyleryjskiego i bombardowania .Wszystko się więc rozbiło,zniszczyło,tak że dowlokłem się z resztką trzech żołnierzy i starszym kolegą,który był wtenczas rotmistrzem.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia,serif;"&gt;Byliśmy świadkami ,jak generał brany był do niewoli- z samochodem ,z asystentami , w generalskim mundurze.Nie pamiętam w tej chwili ,jak się nazywał,już tak dawno to było.Byłem schowany w lesie .Leżeliśmy na pograniczu lasu i obserwowaliśmy to mało ciekawe zjawisko.Potem zniszczyłem dowody osobiste ,to znaczy książeczkę wojskową .Korzystając z tego ,że miałem dwadzieścia dwa lata tłumaczyłem się ,że nie wojowałem .że nie byłem żołnierzem ,że nie brałem udziału w wojnie.Uciekłem jak każdy inny przed inwazją niemiecką.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia,serif;"&gt;Musiał się pan przebrać w cywilne rzeczy.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia,serif;"&gt;Cywilnym ubraniem była koszula .Zdjęte dystynkcje i jest cywilne ubranie . W końcu dobiegłem do majątku w Krasnobrodzie i tam byli właściciele majątku,którzy mnie po prostu ubrali.Położyłem się w Krasnobrodzie w stodole u gospodarzy ,żeby wypocząć.Rano wstałem i zobaczyłem działa ,czołgi radzieckie .Zrozumiałe,że nie miałem zamiaru wyjeżdżać dalej poza granice Polski,a specjalnie do Katynia,Starobielska czy innego Kozielska.Wobec tego podałem ,że jestem po prostu ,najzwyczajniej w świecie uciekinierem.Nie brałem udziału w wojnie ,książeczki wojskowej nie miałem,bo zdążyłem ją zlikwidować ,broń krótką ,którą miałem zakopałem w lesie.Tak zakopałem ,że może ktoś tam pistolet odnalazł ,zresztą mój prywatny.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia,serif;"&gt;Dostał pan powołanie .Czy wcześniej odbył pan służbę wojskową?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia,serif;"&gt;Oczywiście .Skończyłem podchorążówkę .Po maturze poszedłem do wojska.Odbyłem obowiązkową służbę wojskową w Grudziądzu w Szkole Podchorążych Rezerwy Kawalerii .W 1936 roku zdałem maturę ,miałem osiemnaście lat.Jako ochotnik poszedłem do szkoły podchorążych ,która trwała rok,zasadniczo.Od 20 września 1936 roku do 15 sierpnia 1937 roku byłem w wojsku.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia,serif;"&gt;Czy wszyscy po maturze szli wtedy na ochotnika?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia,serif;"&gt;Tak,można było powiedzieć jako ochotnik i odbyć obowiązkową służbę wojskową bezpośrednio po maturze.Skorzystałem z tego .Chodziło mi o to,żeby mieć swobodną głowę ,nie być powoływanym na ćwiczenia obowiązkowe i jakieś wojskowe sprawy,kiedy będę na uniwersytecie .Te dwie rzeczy kolidowały .Służba wojskowa i studia na uniwersytecie ,na SGGW .Tam się zapisałem 1 września 1937 roku.Dwa lata byłem studentem SGGW w Warszawie.Stale mieszkałem w Warszawie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia,serif;"&gt;Jaka była przedwojenna Warszawa dla pana  jako studenta? Kawiarnia,teatry,kina?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia,serif;"&gt;Bardzo.To nie był komunizm ani nie był socjalizm.Moi rodzice byli ludżmi bardzo zamożnymi. Wobec tego nie brakowało mi pieniędzy na zabawy ,teatry,bale,znajomości,przyjazne i tak dalej.Uczciwie mówiąc ,bijąc się w piersi ,muszę stwierdzić, że więcej się bawiłem w ciągu tych dwóch lat aniżeli uczyłem.Ale co się nabawiłem ,co przeżyłem,to moje,tego mi nikt nie zabierze.Tak było ,miałem cały szereg kolegów,którzy żyli może trochę podobnie jak ja.Myśmy z moim bratem mieszkali w budynku YMCA .Istniała taka organizacja amerykańska ,która nazywała się YMCA,czyli Young Men`s Chrystian Association-Chrześcijańskie Młodzieżowe Stowarzyszenie .Mieli tutaj rozmaite urządzenia ,między innymi mieli dom,w którym można było za dość znaczne ,ale nie za bardzo duże pieniądze mieszkać,jednocześnie studiując.Żeśmy razem z moim bratem mieszkali we dwóch w jednym pokoju,wspólnie go opłacając.Mój brat zapisał się na SGH,Szkołę Główną Handlową,a ja na SGGW.Tak przeżyliśmy dwa lata.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia,serif;"&gt;Gdzie była pana ulubiona kawiarnia ,ulubione miejsca?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia,serif;"&gt;Bardzo trudno wymieniać.Kawiarni było dużo,miejsc do zabawy było bardzo dużo.Nie byłem w korporacji ,ale mój brat był korporantem.Korporacja to dobrowolne stowarzyszenie przyjacielsko-wychowawcze,nazwijmy nawet Zgromadzenie rozmaitej młodzieży .Korporacje,to były stowarzyszenia ,do których się dobrowolnie zapisywano,ale obowiązywał pewien status i towarzyski ,i naukowy,kulturalny.To były patriotyczne nastawione zgromadzenia klubowe,przyjacielskie młodzieży akademickiej .Jednym z założycieli stowarzyszenia akademickiego na terenie Rosji był mój dziadek,ojciec mojej matki.Korporacje były tam organizowane głównie dla podtrzymywania patriotyzmu i utrzymania polskości,bo przecież w Rosji było dużo bardzo Polaków,zresztą nawet bardzo bogatych i bardzo patriotycznie nastawionych.Korporacje miały własnie to zadanie w czasie ,kiedy Polska nie istniała.Potem to się przerzuciło na Polskę i wśród studentów było bardzo dużo tak zwanych korporacji ,czyli stowarzyszeń,które miały swoje lokale,swoich przyjaciół ,swoich ludzi.Były kierunki pomocy naukowej ,pomocy kulturalnej,w bardzo wielu przypadkach nawet pomocy finansowej.Pomoc finansowa  była bardziej zamożnych rodziców w stosunku do przyjaciół mniej zamożnych czy ograniczonych finansowo bo to było dość  drogie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia,serif;"&gt;Pan nie należał?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia,serif;"&gt;Nie należałem,byłem wolnym strzelcem .Natomiast mój młodszy brat należał do korporacji.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia,serif;"&gt;Pamięta pan coś takiego jak ;getto ławkowe"? Zaczęło się przed wojną&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia,serif;"&gt;Nie Był organizowany przez Piaseckiego prąd nacjonalistyczny ,który był zresztą bardzo nie ciekawy ,bo to był antysemityzm .Studenci byli podjudzani ,mieli bojówki antysemickie -nie było to ciekawe .Nie należałem do tego ,nigdy nie pochwalałem ,ale kilku moich znajomych ,którzy się angażowali w te nacjonalistyczne kierunki.To było nie tyle finansowane ,co lansowane czy pochwalane przez nacjonalizm.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia,serif;"&gt;Czy u pana na uczelni było coś takiego ,że nie chciano siedzieć razem z Żydami?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia,serif;"&gt;W jednym roku ,ale akurat w tym okresie czasu nie byłem.W 1938 roku ,kiedy były tego rodzaju zamieszki ,rozmaite burdy ,byłem powołany na ćwiczenia wojskowe.To była jedna z nieprzyjemnych rzeczy utrudniających - powiedzmy sobie wypoczynek .Szkoła podchorążych trwała niecały rok,bo już 15 sierpnia byłem w domu ,po szkole.Zameldowałem się w pułku ,dostałem przydział do 16 Pułku Ułanów w Bydgoszczy i poszedłem nazwijmy to do cywila.Byłem zwolniony ze służby wojskowej ,ale po roku zostałem powołany na ćwiczenia ,które trwały sześć tygodni .Ogromne marsze ,bardzo męczące ,byłem dowódcą plutonu-dwadzieścia koni,dwudziestu żołnierzy.Prostych oczywiście,to nie była elita powiedzmy naukowa.To byli ludzie przeważnie ze wsi,małych miasteczek,miast powołani na ćwiczenia.Dowódca takiego plutonu był podchorąży,który przychodził na okres ćwiczeń.Półtora miesiąca byłem na ćwiczeniach jako dowódca plutonu .Nie czyściłem konia,nie siodłałem ,ale jeżdziłem wierzchem na koniu przez sześc tygodni.Częściowo na piechotę,głównie wierzchem na koniu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia,serif;"&gt;Wróćmy do lat okupacji.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia,serif;"&gt;Majątek w Poznańskiem był momentalnie zakwestionowany ,zarekwirowany przez Niemców.Nie będę opowiadał tego fragmentu ,bo to jest zbyt osobiste.Odpowiednio dostałem w kość. Skończyłem działania wojenne po ruskimi,gdzie w Krasnobrodzie spotkałem się z dywizjonem artylerii radzieckiej , z żołnierzami i oficerami radzieckimi,którzy mówili wyłącznie po rosyjsku,w mundurach rosyjskich i tak dalej.Pożegnałem ich i udało mi się przeszmuglować do Krakowa .W Krakowie nie było już mojej rodziny ,wobec tego powiadam sobie ,Pojadę w Poznańskie".Pojechałem w Poznańskie i tam mnie natychmiast aresztowali ,siedziałem prawie miesiąc w strasznych warunkach a że żyję ,to cud boski.Mniejsza z tym.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia,serif;"&gt;Niemcy Pana aresztowali?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia,serif;"&gt;Niemcy ,tak .Przecież oni tam likwidowali Polaków .Albo obozy koncentracyjne ,albo przesiedlenia ,albo obozy pracy,albo do ziemi.Jeżeli złapali działaczy antyniemieckich z okresu przedwojennego ,międzywojennego ,miedzy pierwszą a drugą wojna światową ,to likwidowali bardzo dużo ludzi wymordowali.Zginęło bardzo dużo wartościowych ludzi własnie w Poznańskim.To był przecież zabór niemiecki.Polacy zamieszkujący w rejonie Poznania i Gdańska , i obecnych Ziem Odzyskanych byli bardzo negatywnie nastawieni do Niemców.Oczywiście jak wkroczyli hitlerowskie Niemcy ,to bardzo wielu ludzi poszło do obozów koncentracyjnych ,do obozów jenieckich i do ziemi.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia,serif;"&gt;Po miesiącu pana wypuścili?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia,serif;"&gt;Były takie i inne konfrontacje ,miedzy innymi badania przez gestapo.W pewnym momencie tak się złożyło,że zostałem wywołany imiennie przez gestapowca .To jest opisane w aktach Inowrocławia bo to było w Inowrocławiu. W wiezieniu w Inowrocławiu siedziałem przez cztery tygodnie.Po czterech tygodniach byłem imiennie wywołany przez gestapo.Było szereg ludzi wywoływanych ,między innymi ja.Kilku zginęło,zastrzelili,zamordowali.W pewnym momencie ,Jak ty się nazywasz ?; Powiedziałem nazwisko ,Ty nie mówisz po niemiecku?-,Nie ,nie mówię".Reakcja była dość nieprzyjemna.W końcu nie wiem dlaczego - to już cud boski ,że żyję-wypuścili mnie ,ale na moich oczach zginęło kilku ziemian,moich sąsiadów,ludzi których znałem.Trzy czy cztery tygodnie temu widziało się ich na ulicach w Inowrocławiu czy byli na takich czy innych spotkaniach koleżeńskich ,ziemiańskich.Każdy coś przeżył ,a potem niechętnie się już do tego wraca.Ani moja matka , ani mój ojciec nie wiedzą ,co tam przeżyłem.Miałem przecież niecałe dwadzieścia dwa lata. Urodziłem się w roku 1918 ,a to był 1939 rok.Mam pamiątki po tym spotkaniu .Wypuścili mnie nie wiem dlaczego.Nie umie powiedzieć.W każdym  rażie dostałem tęgo ...z przykładką:,Ty polska świnio ! Ty nie mówisz po niemiecku?!.Nie umiem  mówić  ,nigdy nie mówiłem ,nie uczyłem się języka niemieckiego.Owszem ,uczyłem się języka francuskiego i jako tako znam francuski.Niemieckiego nigdy się nie uczyłem .Wyszedłem na wolność .Każdy to przeżył .Ja dostałem tylko raz mocniej ,parę zębów poleciało  ,ale przeżyłem ,a inni nie przeżyli.Tu muszę powiedzieć ,że mam obłędne szczęście i do dnia dzisiejszego nie umiem powiedzieć ,dlaczego wtenczas wyszedłem z życiem.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia,serif;"&gt;Jak to się stało ,że trafił pan do Warszawy?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia,serif;"&gt;To by trzeba było głębiej powiedzieć.Moja matka kończyła Uniwersytet Jagieloński ,ojciec kończył Uniwersytet Jagieloński,tam sie poznali,tam się pobrali.Byłem pierwszym wnukiem mojego dziada,a moja mama była jego ukochaną córką .Miał dużo dzieci,ale tak bywa że ojciec zawsze wybierze sobie jedno dziecko ,które specjalnie nosi w sercu.Też mam taką osobę.Tam się spotkaliśmy .Wiadomo było ,że Kraków nie jest okupowany .W pierwszej fazie wojny żadna armia niemiecka nie wkroczyła do Krakowa.Nie było armii ,nie było defilady ,tak jak w Warszawie po zakończeniu wojny .Hitler odebrał defiladę w Warszawie ,a do Krakowa nie przyjechał ,nikt nie był w Krakowie ,oczywiście z wyjątkiem gestapo i policji.Tam był punk zborny ,myśmy się wszyscy zjechali.Tam się rozpoczęła praca zawodowa. Wspólnymi siłami odtworzyliśmy firmę ,którą zakładał dziadek Konstanty Buszczyński .Częściowo została przeniesiona do Warszawy ,centrala była w Warszawie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia,serif;"&gt;Co to była za firma?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia,serif;"&gt;Hodowla nasion dla rolnictwa.Ogromne przedsiębiorstwo&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia, serif; font-size: 16px; line-height: 1.6em;"&gt; ,którego kapitał zakładowy był ogromny.Był zakładany jeszcze przez Konstantego Buszczyńskiego .Była tworzona na Podolu rosyjskim.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;W którym roku przyjechał pan do Warszawy?&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;W 1941 roku .W końcu 1941 roku ożeniłem się z panną Agnieszką ,córką Wiktora Hulewicza z rodziny ziemiańskiej .Był dyrektorem radia w Wilnie .Literat ,pisarz,tłumacz,który został zamordowany w potworny sposób przez gestapo.Aresztowany chyba ...w pazdzierniku czy listopadzie 1940 roku i 12 maja 1941 roku rozstrzelany .Leży na Palmirach.&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Jak wyglądał ślub okupacyjny ?Gdzie brał pan ślub?&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Na Chłodnej.Ślub dawał mi ksiądz prałat Fajęcki,przyjaciel rodziny Karpińskich -od mojej żony.Katolicki ,normalny ślub na terenie póżniejszego getta,przecież to kościół na Chłodnej .29 listopada 1941 roku brałem ślub z Agnieszką Hulewicz.&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Było póżniej jakieś wesele?&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Było oczywiście przyjęcie weselne u dziadka mojej żony,Stanisława Karpińskiego.Był w latach dwudziestych prezesem Narodowego Banku Polskiego i twórcą Banku Polskiego.&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;To były niespokojne czasy.Nie chcieli państwo poczekać ,aż skończy się wojna?&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Na co?Na koniec wojny?Albo się dożyje ,albo nie dożyje.Jest bardzo dużo przyczyn,dla których człowiek żyje.I tak samo dużo przyczyn mogło być ,że człowiek nie będzie żył.Trzeba było wierzyć w cuda.Opowiem śmieszną historię .Byłem wykładowcą broni .Uczyłem budowy ciężkich karabinów maszynowych,pistoletów,pistoletów automatycznych,pistoletów zwyczajnych.Eksponaty musiałem rozebrać ,złożyć,tłumaczyć działanie i tak dalej.Zresztą musiałem się do tego przygotować ,bo przecież nie wszystka broń była dostępna ,kiedy byłem w podchorążówce.Uczyliśmy głównie ciężkich karabinów maszynowych ,a to była broń stacjonarna ,zakopana w miejscu ,nie nosiło się jej.Trzeba było nauczyć młodzież ,przeważnie studentów - byli już w pierwszym ,drugim ,trzecim roku studiów uniwersyteckich ,na rolnictwie,na prawie ,tu i tam.Często miałem trudności ,że byłem starszy niż uczniowie ,których uczyłem ,no ale to był fach.Był egzamin w prywatnym mieszkaniu na drugim piętrze na placu Zbawiciela.Przyszedłem na drugie piętro ,dzwonie ,wchodzę .Stoi rządek studentów czy tam moich uczniów,których będę egzaminował .Podchodzi do mnie jeden i melduje ,Panie poruczniku ,melduje posłusznie sekcja taka a taka ,do egzaminu takiego i takiego"-;Dobra Siadajcie,egzamin" Patrzę po twarzach i w pewnym momencie widzę zdumienie .Geba otwarta ,oczy w słup.Mój kolega ze studiów ,zresztą o rok starszy ode mnie przyszedł na egzamin,a ja musiałem go egzaminować.Były tez takie historyjki .To wszystko było tajne.&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Wielu uczniów oblewało?&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Nie,tłumaczyło się przecież ,uczyło .Wiedziałem ,że są to ludzie ,którzy siedzą  w konspiracji.Przyjechałem z Krakowa i nie miałem kontaktów konspiracyjnych.Trzeba było zrobić to tak,żeby po pierwsze ten,który mnie wprowadzi do konspiracji ,musiał być wiarygodny i musiał gwarantować za tego,którego wprowadzał.Przecież mógł się wkręcić jakiś agent gestapo.Bardzo często się zdarzało ,że pod wpływem terroru ...jak się dostał w łapy gestapo ,to sypał.Trzeba było mieć dużo charakteru ,żeby wytrzymać to ,co oni wyrabiali z ludżmi.&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Do konspiracji wprowadzał pana kolega?&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Oczywiście .ten ,do którego miałem zaufanie i powiedziałem mu :Słuchaj masz kontakty z AK?" - ;Mam"Więcej mi nie było potrzeba,nie potrzebowałem wiedzieć ,co on robi w Armii Krajowej .Pytałem się tylko ,czy ma kontakty :No to w takim rażie możesz mnie skierować do jakiegoś ugrupowania ? Wiesz ,kto ja jestem ,co ja umiem ,co ja robiłem ,gdzie ,jaka podchorążówkę skończyłem"- i tak dalej ;No dobra,oczywiście ." Dali mi adres ;Przyjdzie pan tutaj,Marszałkowska numer taki i taki :.Kto?Jak się nazywa?Tak sie nazywa .Wiedziałem jego imię ,nazwisko i on wiedział moje imię i nazwisko ,ale reszty nazwisk nikt już nie wiedział ,to były tylko pseudonimy.&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Czy oprócz wykładów brał pan udział w akcjach zbrojnych w czasie okupacji? &lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Nie,[tylko]w Poznaniu.&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Długo był pan wykładowcą?&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Trzeba by policzyć.Do 1 sierpnia ,do wybuchu Powstania w 1944 roku .Od połowy 1942 roku do Powstania.&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Gdzie się odbywały te wykłady?&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;W mieszkaniach prywatnych.&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Czy odbywały się codziennie?Jak to wyglądało?&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Nie codziennie .Miałem łącznika ,który dokładnie wiedział, gdzie jestem ,jak sie nazywam i kto ja jestem.Dawał mi polecenie przeprowadzenia takiego i takiego wykładu ,tu i tu,pod takim i takim adresem.Koniec.Przeważnie to nie był jeden wykład ,tylko było kilka- dwa,trzy czy cztery.To zależało od tego,jaki był materiał do przerobienia wykładu.&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Czy przychodził pan na wykłady z bronią?&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Nie.&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Czy broń już tam była,że pan mógł pokazywać?&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Tak ale był tylko jeden egzemplarz broni ,oczywiście bez amunicji.&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Czego pan ich uczył?&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Przede wszystkim konstrukcji broni ,umiejętności postępowania z bronią .Nie uczyłem ,oczywiście ,strzelectwa ,dlatego ,że strzelanie było już zupełnie specyficzną sprawą.Powiem zabawną historię .Ćwiczenia strzeleckie i akcje były prowadzone ,ale dopiero w 1944 roku przed Powstaniem.W Kielecczyżnie był zaprzyjażniony jeden majątek ziemski.Nie będę mówił nazwiska ,bo to nie ważne.Przyjeżdżały niewielkie grupy uczniów uczących się działalności wojennej.Nie tylko o broni i amunicji ,ale całej sprawy wojennej-ćwiczenia wojskowe.Przyjeżdżali sekcjami,najwyżej sześciu,siedmiu ludzi pod dowództwem porucznika czy podchorążego.Przyjeżdżali do określonego majątku ziemskiego ,byli zakwaterowani i wyżywieni,i mieli ćwiczenia wojskowe z ostrym strzelaniem w danym majątku.Oczywiście ostre strzelanie odbywało się sporadycznie ,w bardzo niewielkiej ilości ,ale w dużej odległości od jakichkolwiek zgrupowań niemieckich ,względem nawet mieszkańców polskich.Tak,żeby nie stwarzać jakiegoś niebezpieczeństwa w stosunku do tych ludzi.Miałem jechać z moją sekcją (plutonem czy częścią plutonu) w sierpniu w 1944 roku na ćwiczenia z ostrym strzelaniem do jednego z majątków na Kielecczyżnie.Wybuchło Powstanie i nie pojechałem.&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Jak pan zapamiętał dzień 1 sierpnia 1944 roku?Miał pan rozkaz ,żeby przyjść gdzieś na zbiórkę?&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Najpierw 25 lipca była mobilizacja i została odwołana ,dlatego że były tam jakieś niedopracowania ,zresztą bardzo poważne .Nie było kontaktów ,nie było sprawdzone .Miałem być na ćwiczeniach ,zostałem odwołany i zostałem wyznaczony na punkt zborny na ulicy Łazienkowskiej ,naprzeciwko kościoła ,w bezpośredniej bliskości stadionu Wojska Polskiego.Za ulicą Łazienkowską była wytwórnia wódek Jankowskiego.Dalej była ulica Cecylii Śniegockiej przecznica od Rozbratu.Tam był punkt zborny 1 sierpnia 1944 roku .Zebrał się tam cały szwadron 1.Pułku Szwoleżerów dowodzony przez ;Górala; czyli Tyszkiewicza.Był dowódcą szwadronu ,a ja byłem dowódcą II plutonu .Był I pluton ,II pluton i trzeci pluton.Dostałem ten punk zborny i dostałem rozkaz ataku koszar 1 Pułku Szwoleżerów na tyłach Stadionu X-lecia. Narwaliśmy się tam oczywiście na bardzo silny ostrzał karabinów maszynowych z bunkrów .Jatka była straszna.Byłem ranny i odprowadzono mnie na ulicę Cecylii Śniegockiej ,gdzie dwa dwa dni póżniej zajął się mną lekarz i tak dalej.Zostałem wyłączony z akcji.W tym momencie moja akcja w Powstaniu się skończyła.&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Gdzie pan został ranny?&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Miałem przestrzał w nogę .Jak zawsze groziło zakażenie,przecięcie tętnicy.Gdyby poszła ,to bym dziś nie rozmawiał.Lekarz stwierdził ,że postrzał jest nie szkodliwy.Dwa dni póżniej  założył mi bandaże i nie pozwolił mi chodzić,bojąc się krwotoku.W każdej chwili  mogła pęknąć tętnica ,bo wszystko zakończyło się na ułamki milimetra.Zagoiło się.&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Do szpitala zaniosły pana sanitariuszki?&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Nie zaniosły ,a odprowadziły ,bo szedłem o własnych siłach.Zrobili bandaż uciskowy ,krwawiło ,ciekła mi krew ,buty miałem pełne krwi,ale mogłem iść ,nie musiałem być noszony.&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Jako porucznik nie zdawał pan sobie sprawy ,że z takim uzbrojeniem nie ma szans?&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Zdawałem sobie sprawę .Na cały szwadron był jeden ciężki karabin maszynowy ,który obsługiwał wolontariusz,mój brat .W efekcie wyszedł z Powstania Warszawskiego bez zadrapania .Dwukrotnie miał przestrzeloną marynarkę i raz przestrzeloną kurtkę pod pachą.&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Pana brat zgłosił się jako ochotnik 1 sierpnia?&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Tak ,bo był u mnie na wakacjach.Byłem już żonaty i miałem dziecko.Najstarszą córkę ,która nie żyje od bardzo dawna.&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Wychodząc na Powstanie ,pożegnał się pan z żoną?Powiedział pan ,że idzie do Powstania?&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;No a co miałem powiedzieć?Oczywiście ,że tak .Wiedziała doskonale .Wiedziała ,jakie jest uzbrojenie ,wiedziała doskonale,czym to grozi.&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;W której dzielnicy zostawił pan żonę i dziecko?&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Na placu Narutowicza.&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;W jakim wieku była córka?&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Trzynaście miesięcy.&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Przeżyły Powstanie?&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Tak,dzięki mojej żonie .Wyniosła dziecko z Placu Narutowicza .Zabrała wszystko ,co można było zabrać .Zabrała bardzo mało ,a zostawiła dość dużo rozmaitych ,wartościowych i pamiątkowych rzeczy,bardzo cenne rzeczy.Mniejsza z tym,ale uszła z życiem.Doszła do Pruszkowa ,przeszła przez Pruszków ,przeszła przez całą ,olbrzymią (słynna zresztą) katorgę,wyczyny ukraińców i kałmuków , i rozmaitych bandytów .Moja siostra cioteczna była czterokrotnie zgwałcona w Pruszkowie.Żonie udało się przejść z dzieckiem i udało jej się wagonem towarowym przejechać z samego Pruszkowa do Krakowa,do moich rodziców.&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Na ;Zieleniaku " gwałcono wszystkie kobiety........&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Niektóre ocalały .Między innymi moja żona .Może dlatego ,że miała dziecko na reku,nie wiem.Moja cioteczną siostrę zgwałciło czterech.Zresztą była bardzo przystojna i atrakcyjna,miała dziewiętnaście lat,bo była w 1920 urodzona.Proszę sobie wyobrażić, że przeżyłem tam ostrzał słynnej ;Grubej Berty" Niemcy strzelali z mostu kolejowego pociskami artyleryjskimi,które miały 600 milimetrów średnicy.Ważyło to około półtorej tony .Leciało z mostu kolejowego w moim kierunku ,a byłem w rejonie magazynów społemowskich  na Wybrzeżu Kościuszkowskim.Taki pocisk upadł koło mnie w odległości dwunastu,trzynastu czy czternastu metrów .Jak uderzył,to ściana poszła do góry,a ja siedziałem osiem czy dziewięć metrów pod ziemią obsypany oczywiście tynkiem i ziemią,i rozmaitymi rzeczami.Potem nie było już tam żadnych działań .Niemcy nie byli w stanie prowadzić wszędzie wojny ,na wszystkich odcinkach ,tak jak to opisuje Davies.Opisuje cały szereg wycinkowych spraw,ale tam opisał tylko sprawy kanałów.&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Tutaj był pan z cywilami?&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Nie,tam był jeden oficer ,porucznik ,który był dowódcą ,powiedzmy magazynów.Administrował tam wszystkim, nie był związany z armią,z wojskiem ,z działalnością.Nie był przeszkolony jako żołnierz,jako oficer.Nie przeszedł szkolenia ,wobec tego był jako wolontariusz .W końcu coś trzeba było robić.&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Co pan tam robił?&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Czekałem na okazję,żeby połączyć się ze swoim oddziałem .Nie mogłem się włączyć do jakiegokolwiek innego oddziału .Nie miałem ani broni ,ani stanowiska .Nie mogłem udokumentować ,że jestem akowcem i że jestem Polakiem ,działaczem patriotycznym .Nie mogłem udowodnić ,jaki jest mój stopień wojskowy ,jaka jest moja przynależność wojskowa.Taka była sytuacja.Były oddziały ,które były obsadzone ,powiedzmy ,na ulicę Rozbrat ,cały szereg stanowisk ,dlatego że Rozbrat była linia obronna.Jednocześnie Niemcy byli na wzniesieniu w rejonie Sejmu i tamtych ulic.W pewnym momencie dostałem się nawet do tego rejonu,szukając kontaktów przez Książęca.Doszedłem do Książęcej ,Książęcą poszedłem na górę i stanąłem na placu trzech Krzyży.Przeżyłem bombardowanie kościoła na placu Trzech Krzyży .Stałem w bramie na narożniku Nowego  Światu i placu Trzech Krzyży i widziałem jak trzy sztukasy ,jeden po drugim ,zrzuciły dziewięć bomb na kościół.Podobno zginęło tam ponad 120 osób.Straszną tam zrobił miazgę.Wróciłem na Wybrzeże Kościuszkowskie do magazynu i w pewnym momencie przyszła do mnie łączniczka z Centrum.Powiadam ;Co pani tu robi"-Jestem łączniczką ,mam obowiązek dostania się na Mokotów.Panie poruczniku ,pan mi musi pomóc .Powiadam :Zaraz ,zaraz.Tutaj są specjaliści od kanałów.Oni mają za zadanie przebić kanałami przejście,udrożnić,udostępnić przejście kanałami z Czerniakowa na Mokotów"-A to ja z nimi pójdę.Powiadam.Zaraz,zaraz.To musza oni mi odpowiedzieć ,czy oni panią wezmą,bo oni mają inne zadania.Oni idą po raz pierwszy.Oni znają budowę kanałów ,ale nie wiadomo ,jak kanały wyglądają ,czy one nie są uszkodzone .Jest ryzyko -Ja idę -absolutnie ja idę-No dobra ,no to niech pan idzie.Kanalarze powiadają ;Pójdziemy ,ale to jest kanał bardzo specyficzny ,dlatego że to jest kanał ,który ma dwa szesnaście na dwa"Proszę sobie wyobrazić wysokość na dwa  szesnaście ,szerokość dwa metry .Oczywiście woda idzie ,wobec tego jest to śliskie .Idziemy .Oni powiadają ;Nie proszę pana .Ja mogę przyjąć tylko pięciu czy sześciu ludzi,czy dziesięciu ludzi ,bo to jest przebicie.Musimy wiedzieć co i jak"Schodzimy .Powiadam .Ja idę idziemy"Wybrałem pięciu czy sześciu ludzi ,którzy zdawali mi się odpowiedni do tego i ta łączniczka .W jednej czwartej drogi powiedzieli ,że zaczynamy wchodzić pod Ogród Łazienkowski .W pewnym momencie otworzyły się światła .Niemcy otworzyli właz do kanału.Do kanału zszedł Niemiec i strzelał z pistoletu maszynowego w jedną stronę ,odwrócił się i w drugą stronę .Zrobił serie na postrach.Nie wiedział ,co tam jest,nie wiedział ,ze my tam jesteśmy ,dlatego że światła zostały wyłączone,latarki pogaszone .Wrócił .Zebrali cywilów z Łazienek i znieśli chyba kilkanaście worków z cementem.Zrobili z tego zaporę .Myśmy się wycofali i tylko zostali kanalarze żeby zobaczyć co ci Niemcy robią.Wycofali się i powiedzieli ;To teraz trzeba będzie odczekać dwa czy trzy dni ,żeby ten cement było po prostu zsunąć.(to był cement w workach papierowych) ,żeby zrobić takie schody.Powiedzieli ;To teraz możemy pójść"- i poszliśmy po raz drugi .Droga była względnie ciężka ,ale -jak cię mogę-można było dojść.Worki były już ściśnięte.Ta biedna dziewczyna prawie że się tam utopiła ,bo była mała,drobna,szczupła,a to było jednak dość wysoko poukładane. Wody miała zebranej po piersi.Ściągnęło się parę worków ,zrobiło się schody i doszliśmy.Połączyłem się z moim oddziałem spotkałem się ze wszystkimi kolegami z bratem i tak dalej.Objąłem z powrotem dowództwo II plutonu ,bo byłem wyleczony.Zaczęła się właściwie walka stacjonarna na ulicy Belgijskiej,a Niemy byli za pałacykiem Szustra.Była wymiana strzałów ,ci strzelali ,tamci strzelali.Nic nie znaczące przepychanki,które trwały gdzieś do 10 sierpnia prawie do końca Powstania.W pewnym momencie zapadła decyzja ;Wycofujemy się"Dostałem rozkaz wyprowadzenia całego oddziału tą samą drogą ,bo ten kanał w dalszym ciągu istniał.Niemcy atakowali go od czasu do czasu ,ale był udrożniony.Jednak nie do końca ,tylko do tej krzyżówki ,która szła w bok kanału w kierunku Sejmu. Dostałem rozkaz przeprowadzenia części tego oddziału ,I i II plutonu ,bo druga część pozostała na Mokotowie.Mieli pójść  następnym rzutem.Doszedłem do dołu i było tak straszliwie duszno,taki kompletny brak tlenu ,że ludzie ginęli jak muchy.Miałem trzydzieści lat ,byłem bardzo silny ,nic mi nie brakowało,wiec przeżyłem i brat tak samo.Ale szliśmy  po trupach ,które układało się w poprzek,bo inaczej nie można było przejść.Ludzie ginęli po prostu na serce ,organizmy nie wytrzymywały .Doszliśmy do bocznego kierunku ... metodą gąsienicy.Jeden za drugim ,jeden za drugim,jeden przepycha drugiego .W ten sposób przeszliśmy z dołu aż pod sejm,a właściwie ,jeszcze dalej.Wyszedłem z kanału na rogu Alej Ujazdowskich i Wilczej.Tam są cztery włazy.To jest olbrzymie pomieszczenie ,jest tam zsyp śmieci i śniegu.Tam mnie wyciągnęli 2 pażdziernika 1944 roku.Zeszliśmy o godzinie w pół do dziesiątej wieczorem,wyszedłem o w pół do dwunastej w południe .Przeżyłem,bo miałem płuca jak miechy,serce jak pompę ssąco-tłoczącą i doszedłem.Mój brat zszedł na dół i jeszcze uratował dziesięciu ludzi .Pogubili się ,dostali obłędu,pomieszania zmysłów.Doszli do Wisły i znależli się za kratami.Tam są kraty uniemożliwiające wypływ jakichkolwiek części stałych do Wisły.Tam leżały już tylko trupy,z tych ludzi już nikt nie przeżył.5 pażdziernika wsadzili nas do żelaznych wagonów i do niewoli niemieckiej .&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;W którym obozie pan był?&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;W Sandbostel i Lubece.W Sandbostel przeszedłem oczywiście mywkę,odwszenie,dezynfekcję .Niewola niemiecka o pięciu kartoflach i zupce tudzież kawałku gliniastego chleba,do czau kiedy moja ukochana mama nie zadbała o synalka i nie wysłała mu odpowiedniego furażu.Natomiast mój brat wyszedł jako cywil ,bo nie przyznał się do tego ,że brał udział w akcji.Wyszedł z kanału razem ze mną ,spotkaliśmy się na rogu Wilczej i Alej Ujazdowskich.Tam już nie było żadnych działań wojennych.Powiedział ;Ty jedz do niewoli bo to jest pewne ,że dożyjesz ,a ja pójdę w świat"Wydostał się jako cywil ,legitymując się dowodem osobistym z Krakowa i karta urlopową.Przeszedł ,ale dostał się do obozu koncentracyjnego i pojechał do Oświęcimia.Z kolegami wyrwali deski z wagonu ,pociąg jechał powolutku ,to zdążyli wyskoczyć.Niemcy strzelali ,ale to stare pryki ,którzy niesprawnie strzelali.Ot,dlatego że trzeba było strzelać.Nikomu nic nie zrobili.Uciekli w którymś z lasów po drodze do Krakowa na linii Warszawa-Kraków.Dojechał do Krakowa.&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;W którym roku wrócił pan do Polski?&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Już nie pamiętam....w 1947 roku.Dwa lata byłem we Francji w armii plskiej.Miałem tam znajomości.Ściągnęli mnie do armii i byłem na południu Francji.Tam przyjechała moja żona z dzieckiem przez zieloną granicę.Z najstarszą córką,która miała wtenczas dwa lata.Tam się urodziła moja druga córka ,20 lutego 1947 roku.&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Dlaczego wrócił pan do Polski?&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Po pierwsze zginął mój brat.To była szalona tragedia dla moich rodziców i musiałem się nimi zająć.To była pierwsza sprawa.Po drugie przeszedłem amok strachu,bo nie wszyscy jechali na dzikie niedżwiedzie,na Sybir.Część ludzi nie była zaangażowana w jakąkolwiek działalność polityczną,ja nie byłem zaangażowany w żadne polityczne sprawy.Nie bawiłem się w politykę ,mnie to nigdy nie interesowało.Właściwie warunki były bardzo ciężkie.Armia polska została rozwiązana .Miałem do wyboru jechac w świat daleki ,szeroki,ale miałem dwójkę małych dzieci bo jedno miało chyba cztery lata a drugie cztery czy pięć miesięcy -zdecydowaliśmy z żoną ,że nie ma sensu.&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Pana brat zginął już po wojnie?&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Mój brat zginął dokładnie w nocy 7 czy 8 sierpnia 1945 roku pod Krakowem w drodze na motocyklu z Myślenic do Krakowa.Zastrzelony ,bo zdaję się ,że była na niego zrobiona zasadzka.Zatrzymali go i po prostu zastrzelili.&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Skąd wziął się pana pseudonim;Tański"?&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Nie wiem,Tyszkiewicz tak wymyślił .Powiadam ;Róbcie ,co chcecie ,napiszcie ,co chcecie ,co macie ochotę". Właściwie do Tyszkiewicza powiedziałem ;A niech pan zapisze to,co pan uważa.Jeszcze byliśmy na pan,potem byliśmy oczywiście po imieniu,bo to śmieszne rzeczy.On był o rok ode mnie młodszy wiekiem i o rok młodszy stażem wojskowym.Nie kwestionowałem jego zdolności dowództwa,absolutnie nigdy .Nie miałem nigdy smykałki do dowodzenia wojskiem.&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Gdyby pan znowu miał dwadzieścia sześć lat ,czy poszedłby pan do Powstania?&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;Nie [poszedłbym].Co innego walczyć,a co innego robić głupoty.&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;                                                                                                                                                     Warszawa,13 listopada 2008 roku&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;                                                                                                                                           Rozmowę   prowadziła Małgorzata Brama.&lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;font face="georgia, serif" size="3"&gt;&lt;span style="line-height: 25.6000003814697px;"&gt;                       &lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;

&lt;h2 style="font-style:italic;"&gt; &lt;/h2&gt;

&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
  <entry>
    <title> HISTORIA RODZINY FEILLÓW i DWORU w WOLI ZRĘCZYCKIEJ-WOJNA LOSY NASZEJ RODZINY-OKRUCHY PAMIĘCI</title>
    <link href="http://niegawra.siteor.pl/article/historia-rodziny-feill-w-i-dworu-w-woli-zreczyckiej-wojna-losy-naszej-rodziny-okruchy-pamieci-1"/>
    <id>http://niegawra.siteor.pl/article/historia-rodziny-feill-w-i-dworu-w-woli-zreczyckiej-wojna-losy-naszej-rodziny-okruchy-pamieci-1</id>
    <updated>2014-07-13T20:42:00+02:00</updated>
    <author>
      <name>Ewa Urbanowicz -Tyl</name>
    </author>
    <content type="html">
&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-size:14px;"&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:tahoma,geneva,sans-serif;"&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;Urodziłam się we Wrocławiu moimi rodzicami to Ewa Urbanowicz z Domu Jenkner i Zygmunt Urbanowicz .Mój dziadek Władysław Jenkner Był projektantem i budowniczym obecnego Dworu w Woli Zręczyckiej.Babcia, Malwina z Feillów Jenknerowa byłą jedną z piątki Rodzeństwa - ostatnich właścicieli majątku.&lt;img alt="" src="https://s3-eu-west-1.amazonaws.com/fs.siteor.com/edward/files/Scan_ojciec.jpg?1405412594" style="width: 200px; height: 321px; float: left;" /&gt;&lt;img alt="" src="https://s3-eu-west-1.amazonaws.com/fs.siteor.com/edward/files/Obraz__500__-_Kopia.jpg?1432833996" style="width: 200px; height: 284px; float: right;" /&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-size:14px;"&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:tahoma,geneva,sans-serif;"&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;Najstarsze informacje jakie posiadam, dotyczy Jana Feilla, obywatela Francuskiego o pochodzeniu niemieckim, ziemianina z Lotaryngii. &lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;Wyemigrował On z Francji do Austrii i w Roku 1770 zakupił browar i ziemię w miejscowości Neudorf k. &lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;Wiednia.Jego jedyny syn Rudolf ożenił się z Polka, Anna Olszańska, Córką emigranta, powstańca z 1831 Roku. &lt;/font&gt;&lt;font&gt;Ulegając namowom żony tęskniącej za POLSKĄ Rudolf sprzedał Posiadłość i w Roku 1850 kupił klucz majątków należący wcześniej do rodu Lubomirskich.&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-size:14px;"&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:tahoma,geneva,sans-serif;"&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;Właściciele zginęli w czasie rzezi galicyjskiej, a Klucz spadkobiercy sprzedali. &lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;Były to: Zręczyce, Wola Zręczycka (wówczas Stara Wola) i Zagórzanay. &lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;Rudolf i Anna Józefa mieli dziewięcioro Dzieci: Rudolfa, Jana, Antoniego, ALEKSANDRA, KATARZYNĘ, Marie, Barbarę i ERNESTYNĘ . &lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;Umierając, Rudolf starszy podzielił Majątek: .. Zagórzany otrzymał najstarszy syn Rudolf, Zręczyce-Aleksander, Wole-Antoni Mój Pradziad Antoni Był absolwentem wiedeńskiej Hahschule  Bodenkultur. Jan pozostał w Austrii, córki zostały wywianowane i wyszły za mąż za Polaków.&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-size:14px;"&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:tahoma,geneva,sans-serif;"&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;Antoni poślubił 13 Lutego 1886 Roku młodziutką Malwinę Jurzykowską córkę Franciszka i Justyny z Grzesickich.Mieli pięcioro Dzieci:. &lt;/font&gt;&lt;font&gt;Antoniego, Ernesta, Malwinę (moja babcia), Kamilę i Stefana.To oni byli ostatnimi właścicielami Woli Zręczyckiej przed parcelacją.&lt;img alt="" src="https://s3-eu-west-1.amazonaws.com/fs.siteor.com/edward/files/Zdjecie_nr._6_..jpg" style="width: 200px; height: 294px; float: right;" /&gt;Prababcia wcześniej owdowiała.Pradziadek zmarł podczas epidemii grypy ;hiszpanki;w 1912 roku.Została z dziećmi które nie były jeszcze samodzielne.Radziła sobie bardzo dzielnie.Wszystkie dzieci wykształciła ,sama prowadziła gospodarstwo.Najstarszy syn ,Antoni ukończył studia chemiczne na Politechnice Lwowskiej.Ernest i Stefan ukończyli studia rolnicze na UJ w Krakowie .Córki ukończyły szkoły średnie.Najstarszy Antoni -wuj Tonek wykładał w WSH w Krakowie a także pomagał w prowadzeniu gospodarstwa.Dokonywał tłumaczeń z języka niemieckiego ,miedzy innymi przetłumaczył dział chemii Encyklopedii Gutenberga .Ożenił się ze Stefanią Bujańską ,artystką malarką ,absolwentką Akademii Sztuk Pięknych w Monachium.Było to doskonałe małżeństwo ,zakochane w sobie aż do chwili śmierci.Wuj był spokojny,dobroduszny,cierpliwy-ciotka Stefa pełna energii i pomysłów.Wuj wybudował dla niej w lesie wolskim ,w Rasikach,nad kamieniołomem drewniany domek w stylu bawarskim.Miała tam pracownie i gromadziła zbiory ludowych tkanin i ceramiki. Malowała kwiaty i pejzaże inspirowane małopolskim krajobrazem,przeważnie akwarele&lt;img alt="" src="https://s3-eu-west-1.amazonaws.com/fs.siteor.com/edward/files/Zdjecie_nr.12.jpg?1432924486" style="width: 300px; height: 197px; float: left;" /&gt;.Wuj zajmował się sadownictwem ,pszczelarstwem,wytwarzał wspaniałe miody pitne i wina ,dostarczane do najlepszych krakowskich restauracji miedzy innymi do Hawełki,podobnie jak owoce i nabiał.Sady,głównie jabłoniowe były prowadzone wzorowo,pod opieką UJ.Wuj Ernest ukończył studia rolnicze w Krakowie.Ożenił się z Halina Buszczyńską .Rodzina Buszczyńskich prowadziła firmę nasienniczą produkującą nasiona buraka cukrowego,eksportowała nasiona do wielu krajów świata.Była to hodowla buraka cukrowego znana na całym świecie,odmiany które wyhodowała zaliczały się do najlepszych.Była to odmiana buraka wielokiełkowego,odmiany ;BUSZCZYŃSKI; Na bazie tej odmiany wyprodukowano w latach 70 ubiegłego wieku odmiany jedno kiełkowe.&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-size:14px;"&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:tahoma,geneva,sans-serif;"&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;Ernest i Halina mieli troje dzieci :Romana,Jerzego i Jadwigę.Małżonkowie nabyli majątek  ziemski 500 ha,OSTROWO na Kujawach nad jeziorem PAKOŚĆ.Poprzednim właścicielem był Niemiec.Majątek był zaniedbany.Wuj Ernest był świetnym gospodarzem .Wkrótce postawił majątek na najwyższym poziomie .Gospodarstwo stało się celem wycieczek ziemian z kraju i z zagranicy,ośrodkiem praktyk studentów.Wuj zajmował się też doradstwem .Zarządzał i wyprowadzał z zapaści zadłużone majątki.&lt;img alt="Zejście z Pałacu do jeziora." src="https://s3-eu-west-1.amazonaws.com/fs.siteor.com/edward/files/Obraz__177_.jpg" style="width: 200px; height: 144px; float: right;" /&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-size:14px;"&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:tahoma,geneva,sans-serif;"&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;Ostrowo było położone pięknie na brzegu&lt;img alt="" src="https://s3-eu-west-1.amazonaws.com/fs.siteor.com/edward/files/Obraz__512__-_Kopia.jpg?1432835197" style="width: 300px; height: 199px; float: left;" /&gt; jeżiora.Były świetne warunki do sportów wodnych.Roman i Jerzy uprawiali też strzelectwo.Przygotowywali się do olimpiady w Tokio w strzelectwie do rzutków.W 1939 roku majątek skonfiskowali Niemcy.Wujostwo uciekli do mojej mamy do Brodów na Kresy Wschodnie.Roman był na froncie.Po wojnie Ostrowo znacjonalizowano ,cała okolica została zdewastowana przez odkrywkową Kopalnię.Podczas wojny Roman i Jerzy należeli do AK.Walczyli w Powstaniu Warszawskim .&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-size:14px;"&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:tahoma,geneva,sans-serif;"&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;Roman został ranny w pierwszym dniu Powstania .Wywieżiony do obozu w Rzeszy.Jerzy za Powstanie otrzymał Virituti  Militari.Jurek zginął w 1945 roku w Krakowie.&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-size:14px;"&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:tahoma,geneva,sans-serif;"&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;Malwina Feill wyszła za mąż za Władysława Jenknera ,inżyniera ,absolwenta Politechniki Wiedeńskiej.Jenknerowie mieli posiadłości w sąsiedztwie -w Zalesianach i Kobylcu.Moja mama ,Ewa Jenkner przyszła na świat w 1914 roku we dworze wolskim.Póżniej Dziadkowie mieszkali przez pewien czas w dworku w Zalesianach .Dziadek walczył wpierwszej wojnie światowej początkowo w Armii austriackiej następnie wstąpił do wojska polskiego.W wojnie bolszewickiej dowodził  kompanią pancerną .Czołgi RENO-4 były darem Francji.Ich pojawienie się na froncie wywoływało wielką panikę u wroga.&lt;img alt="" src="https://s3-eu-west-1.amazonaws.com/fs.siteor.com/edward/files/Scan_inz.Wladyslaw_Jenknrer..jpg?1404156497" style="width: 200px; height: 270px; float: left;" /&gt;&lt;img alt="" src="https://s3-eu-west-1.amazonaws.com/fs.siteor.com/edward/files/Obraz__5_.jpg?1405607811" style="width: 200px; height: 409px; float: right;" /&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-size:14px;"&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:tahoma,geneva,sans-serif;"&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;W czasie pokoju Dziadek ,podobnie jak jego brat GUSTAF z którym razem studiowali w Wiedniu ,był zamiłowanym sportowcem.Uprawiali taternictwo. Podczas wspinaczki  przeżyli wypadek w którym zginął jeden z taterników..Gustaw złamał nogę tak nieszczęśliwie ,że do końca życia pozostało mu sztywne kolano.Byli też entuzjastami piłki nożnej i uczestniczyli w powstaniu KLUBU WISŁA KRAKÓW .Dziadek Jenkner wraz z bratem Gutawem i wspólnikami prowadzili przedsiębiorstwo budowlane z siedzibą we Lwowie.Firma dobrze funkcjonowała ,wykonywała zamówienia państwowe - budowa mostów-linie kolejowe--przed wybuchem wojny - PZL w Mielcu .Pradziadek Wiktor Jenkner budował w latach 1901-1920 wszystkie linie tramwajowe w Krakowie.Nadzór nad budowami wymagał ciągłych zmian miejsca zamieszkania ,więc okresowo Dziadek prowadził życie na walizkach. Mama uczyła się w szkole z internatem u Urszulanek w Krakowie ,wakacje spędzała na Woli lub w Ostrowie na Kujawach w majątku wuja Ernesta. Stefan Feill  najmłodszy z rodzeństwa oraz Kamila - mieszkali stale z prababcią we dworze . Kamila nie wyszła za mąż zajmowała się gospodarstwem. Stefan ożenił się po wojnie z Romaną Kisielewską .Pracował do emerytury jako dyrektor w P.G.R-ach w Nysie.Kamila mieszkała do śmierci u nas we Wrocławiu .Zmarła w 1963 roku .&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-size:14px;"&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:tahoma,geneva,sans-serif;"&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;Stary dwór spłonął w 1935 roku od pioruna w czasie burzy .Opowiadano ,że jaskółki które w wielkiej liczbie gnieżdziły się pod dachem dworu ,tej wiosny nie wróciły do swych gniazd.Udało się uratować całe wyposażenie dworu.Skradziono wartościową biżuterię.Prowadzone śledztwo wykazało że biżuterię skradł jeden ze strażaków.Znaczną część biżuterii odzyskano i strażak poszedł do więzienia.Domownicy zamieszkiwali przez jakiś czas w domu w Rasikach,póżniej w Kobylcu u prababci Jenknerowej.&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-size:14px;"&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:tahoma,geneva,sans-serif;"&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;Odbudowy dworu podjął się mój Dziadek ,Władysław Jenkner . On zaprojektował obecny budynek i zrealizował projekt.Wystrój wnętrz zaprojektował znany architekt  Marcin Bukowski ,szkolny kolega Stefana.Materiał pochodził z własnych lasów.Użyto drewna jodłowego.Dwór był gotowy w 1937 roku.Elementy piaskowe - kolumny ,schody sprowadzono z kamieniołomu w Niepołomicach. Z Gdowa ciągał  je na górę zaprzęg wołów  &lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-size:14px;"&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:tahoma,geneva,sans-serif;"&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;img alt="" src="https://s3-eu-west-1.amazonaws.com/fs.siteor.com/edward/files/ALBUM_ZDJECIA_RODZINNE.RODZINA_FEILLOW._2014-06-19_013.JPG?1433602031" style="width: 270px; height: 207px; float: left;" /&gt;Podstawą gospodarstwa był las -150 ha.Drzewostany jodłowe i bukowe. Występowały pierwotne stanowiska jodły górskiej.Drogi leśne były powysadzane -&lt;img alt="" src="https://s3-eu-west-1.amazonaws.com/fs.siteor.com/edward/files/Obraz__522__-_Kopia.jpg?1432833980" style="width: 200px; height: 135px; float: right;" /&gt; brzozami,dębami.Patrząc na obecny stan lasu aż trudno w to uwierzyć.Plany gospodarki leśnej które posiadam były przygotowane aż do roku 1965.Ciotka Kamila ,wielka miłośniczka przyrody pasowała by do dzisiejszych ekologów,walczyła o każde drzewo które miało być wycięte.Oprócz gospodarki leśnej dochody przynosił sad jabłoniowy 6 ha prowadzony pod nadzorem U.J.dostarczający świetnej jakości owoców.Obszerna piwnica pod dworem służyła za przechowalnię .Obora zarodowa krów rasy czerwonej polskiej liczyła 20 krów mlecznych.Wypasane na leśnych łąkach i pastwiskach pełnych źiół dawały mleko wyjątkowej jakości,tak że śmietana i sery były dostarczane do Krakowa .Hodowano też trzodę chlewną i drób na własne potrzeby.Stefan zamiłowany koniarz ,dostarczał młode konie remontowe dla wojska.Największym pupilem całej rodziny był SOKÓŁ ogier półkrwi arabskiej - syn sławnego ogiera pustynnego Księcia SANGUSZKI .Dzięki znajomością z Księciem Stefan załatwił pozwolenie na krycie swojej klaczy i z tego kojarzenia narodził się SOKÓŁ-złoty kasztan wielkiej urody i wspaniałego usposobienia,rozpieszczany przez wszystkich&lt;img alt="" src="https://s3-eu-west-1.amazonaws.com/fs.siteor.com/edward/files/Obraz__225_.jpg?1433186467" style="width: 250px; height: 168px; float: right;" /&gt;.&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-size:14px;"&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:tahoma,geneva,sans-serif;"&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;Po wojnie kiedy Sokół wraz z całym inwentarzem przepadł ,moja mama nieoczekiwanie zobaczyła go w Krakowie.Okazało się że został podarowany jako ;dar Ziemi Krakowskiej;gen.Michałowi Prus Wieckowskiemu.&lt;img alt="" src="https://s3-eu-west-1.amazonaws.com/fs.siteor.com/edward/files/Obraz__35_.jpg" style="width: 250px; height: 401px; float: left;" /&gt;Gen.Prus-Więckowski-przed wojną był kolegą mojego ojca z XXII pułku Ułanów w Brodach.&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-size:14px;"&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:tahoma,geneva,sans-serif;"&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;Oprócz budynku dworu i domku-oficyny które istnieją do dziś,były zabudowania gospodarcze murowane ,kryte dachówką,bardzo duża stajnia z wozownią (budynek długości 38 m) oraz dwie stodoły .Budynki te zostały rozebrane przez Politechnikę .Były też dwa stawy -jeden w pobliżu dworu,drugi na podwórzu gospodarczym.Oba zasypane. Kapliczkę stojącą przy drodze obok dworu ufundowała prababka Olszańska.Postawiła ją dla upamiętnienia śmierci gajowego,który zastrzelił się na skutek zawodu miłosnego.&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-size:14px;"&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:tahoma,geneva,sans-serif;"&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;Wszystko co wiem o życiu codziennym we dworze ,wiem z opowieści mojej Mamy,Babci Jenknerowej,ciotki Kamili wuja Antoniego.Nostalgia powodowała że był to temat powracający stale. Dziś ,gdy już wszyscy odeszli ,staram się poukładać okruchy pamięci .Nie jest to łatwe.Kiedy odchodzą nasi ostatni świadkowie,pozostaje poczucie winy ,że nie słuchało się dość uważnie, że nie poświęcało się dość czasu.Pozostaje niedosyt ,którego nikt nie zaspokoi.Szczególnie moja mama żyła wspomnieniami.Była osobą niezwykle energiczną i czynną otwartą na świat i ludzi .Kiedy wiek i choroba skazały ją na bezczynność ,rozpamiętywała czasy młodości i przejścia wojenne .Opowiadzła z wielką miłością o przyrodzie w śród której dorastała.O kwiatach leśnych i o tych rabiskach,(nad rzeka Rabą).O rozchodniku z którego dzieci robiły wianki.O wielkiej kępie bzu przy dworze w której znajdowało się gniazdo srok .Można w nim było znależść zaginione srebrne łyżeczki.O borsukach których życie rodzony można było podglądać w lesie.O lisku który podkopał się do kurnika i wydusił wszystkie kury ,ale nic z tego nie skorzystał ,bo pierwszą którą usiłował wyciągnąć  zablokował tunel. O pawiach ,które nocowały na starym dębie i swoim wrzaskiem śmiertelnie przerażiły policjanta robiącego obchód.Policjant który był na Woli pierwszy raz był przekonany że na dębie siedzi diabeł.(Relacja Policjanta z Gdowa Pana Budy -osobiście mi ją opowiadał w roku 1978 kiedy byłam na Woli.) Pędził ile sił i zatrzymał się dopiero w Zręczycach.&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-size:14px;"&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:tahoma,geneva,sans-serif;"&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;O kotce która była w dzieciństwie ulubioną towarzyszką zabaw mojej mamy,bez której nie mogła zasnąć.Kiedy mama rozpoczęła naukę w Krakowie i zamieszkała w internacie ,kotka wiecznie czekała na jej przyjazd .Mówiono jej - panienka przyjedzie w tedy siedziała przy drodze w lesie i czekała do skutku.&lt;img alt="" src="https://s3-eu-west-1.amazonaws.com/fs.siteor.com/edward/files/Obraz__502_.jpg?1403897855" style="width: 250px; height: 347px; float: left;" /&gt;.O oswojonych zwierzakach i albinotycznym  rogaczu- białym jak mleko.Mama wspominała ,pracowników , wśród których były osoby traktowane jak członkowie &lt;img alt="" src="https://s3-eu-west-1.amazonaws.com/fs.siteor.com/edward/files/Obraz__519__-_Kopia.jpg?1433186446" style="width: 200px; height: 179px; float: right;" /&gt;rodziny.A więc Maryśka-opiekująca się moją mamą,póżniej moim bratem Januszem.Była to piękna kobieta ,w każdą niedzielę i święta występowała w stroju Krakowskim ;żywy obraz Stachiewicza ;-mówiła Mama. Niezwykle uczuciowa - płakała przy każdej okazji zarówno z radości jak i smutku.Nie wyszła za mąż choć chętnych było mnóstwo.Dla niej również utrata Woli była katastrofą. Stary Maciej -prawa ręka właścicieli - nadzorował gospodarką rolną.Lasem zajmował się leśny - Karol Dobosz lojalny do ostatniej chwili- nie wahając się pomagać w najtrudniejszych momentach,ryzykując narażaniem się nowej władzy.Końmi zajmował się Jan -mały człowieczek który skracał sobie drogę przechodząc pod brzuchami koni,;Ja sam malućki ,to mom bliżej ;odpowiadał na uwagi że to niebezpieczne.Bardzo kochał konie i utratę każdego długo opłakiwał.Warto wspomnieć jeszcze niezwykłe indywiduum -pastucha krów .Był to starzec -włóczęga ,który zatrzymał się na folwarku i został.Wielkie zarośnięte chłopisko -znał tylko język niemiecki po polsku rozmawiał kiedy chciał ,twierdził że jest Węgrem.Pilnował krów na leśnych polanach i nie mając nic więcej do roboty -uczył je wyuczonych sztuczek.Jedną krowę nazwał Filozof nauczył by witała Prababcię klękając.Robiła to na polecenie ,Filozof ,ukłoń się ;Filozof brała udział w niecnym procederze okradania grzybiarzy .Na widok zbieraczy z koszami szła do ataku a uciekający rzucali kosze.Grzybami dzielili się Filozof z pastuchem.Po kilku latach ustabilizowane życie znudziło się łazikowi i powędrował w świat równie nagle jak się pojawił.  Oprócz stałych pracowników zatrudniano też robotników sezonowych przychodzących z gór.Bywały z nimi problemy.Dwaj młodzi górale -bracia-upatrzyli sobie te samą dziewczynę .Doszło do walki ,a w ruch poszły noże.Mimo natychmiastowej interwencji obaj zostali &lt;img alt="" src="https://s3-eu-west-1.amazonaws.com/fs.siteor.com/edward/files/Obraz__232_.jpg?1433186456" style="width: 180px; height: 180px; float: right;" /&gt;poważnie ranni.Dwór regularnie odwiedzał kwestarz w Szczyżycu ,braciszek obdarowany wielkim poczuciem humoru,bardzo lubiany przez wszystkich .W habicie miał olbrzymie kieszenie sięgające do samej ziemi i trzeba było je zapełnić.Prócz tego worki prowiantu ładowano na wóz którym przyjeżdżał.&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-size:14px;"&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:tahoma,geneva,sans-serif;"&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;Utrzymywano kontakty z sąsiadami ,jeżdżono z wizytami ,były tańce ,polowania,panowie grali w karty.Krewni i znajomi z Krakowa stale odwiedzali dwór tak że nikt się nie nudził.Stałym gościem był wuj Froncz.Właściciel wielkiej kamienicy w Krakowie na ulicy Floryjańskiej (na fasadzie do dziś przetrwały inicjały AF-ANASTAZY FRONCZ) mieszczącej wówczas ekskluzywny sklep z galanterią skórzaną.Na Wolę przyjeżdżał ogromnym samochodem ku ogromnej ciekawości dzieci z mijanych wsi ,gdyż zawsze wiózł dla nich torby cukierków&lt;img alt="" src="https://s3-eu-west-1.amazonaws.com/fs.siteor.com/edward/files/Obraz__168_.jpg?1406584175" style="width: 300px; height: 201px; float: left;" /&gt;.Miał ogromną fantazję i szeroki gest ,przez co stał się mecenasem sztuki .Liczni krakowscy malarze (a malarze jak wiadomo za życia są doceniani) znosili mu dzieła a on je kupował.Słyszałam o nim mnóstwo ciekawych anegdot ,jak choćby ta: Wuj Froncz przyjechał na Wolę i zastał Stefana z dubeltówką .Stwierdził ,że Stefan nie potrafi strzelać .Zaproponował zakład ,że z odległości 100 kroków wypnie siedzenie ,a Stefan go nie trafi.Stefan odrzekł na to ,że nie podejmie się takiego ryzyka ,ale wuj może w tej odległości rzucić  w górę swój kapelusz .Tak się stało. Stefan strzelił i z kapelusza ,nowiutkiego Borsolino zostały strzępy w powietrzu.Wuj był oburzony i wypominał Stefanowi ten kapelusz jeszcze długi czas. Nocne powroty przez las były tym bardziej emocjonalne ,że można było natknąć się na zjawę.Moja mama nigdy nie widziała tej zjawy ,widział ją jednak mój dziadek gdy wracał pieszo do dworu z Kobylca.Dziadek walczył w dwóch wojnach i nie było go łatwo przestraszyć jednak przyznał ,że na widok wysokiej kobiecej postaci w białej czerni ,włos zjeżył mu się pod kapeluszem.Był to mglisty wieczór i zjawa rozpłynęła się we mgle.Postać tę widziało wiele osób i pełniła bardzo pożyteczna funkcję.Upilnowanie wielohektarowego sadu przed złodziejami nie było możliwe.Tymczasem po tym jak kilka osób natknęło sie na zjawę ,kradzieże były sporadyczne.Biała dama nie była jednym duchem nawiedzającym Wole.Pod lasem stała bardzo stara stodoła w której w pogodne południe słychać było młock&lt;img alt="" src="https://s3-eu-west-1.amazonaws.com/fs.siteor.com/edward/files/ALBUM_ZDJECIA_RODZINNE.RODZINA_FEILLOW._2014-06-19_099.JPG?1433356954" style="width: 240px; height: 230px; float: right;" /&gt;i.Najbardziej wrażliwym na na ,nadprzyrodzone zjawiska był wuj Stefan.Kiedyś jak był jeszcze studentem w czasie wakacji zobaczył swojego serdecznego przyjaciela,kolegę ze studiów ,jak wchodził do domu.Zawołał go ,ten jednak wszedł do najbliższego pokoju .Stefan pobiegł go szukać i nie znalazł nikogo.Nikt też go nie widział .Póżniej dowiedział się ,że chłopak podczas wakacyjnej wędrówki po kresach wschodnich zarażił się tyfusem i akurat w tym dniu zmarł.Najbardziej podoba mi się przypadek który ponoć przydażył się pradziadkowi Rudolfowi .Siedział przy biurku zajęty rachunkami .Drzwi pokoju otwarte wychodziły na ogród .Nagle poczuł ,że ktoś ciągnie go za rękaw.Myśląc że to któreś z dzieci ofuknął intruza&lt;img alt="" src="https://s3-eu-west-1.amazonaws.com/fs.siteor.com/edward/files/ALBUM_ZDJECIA_RODZINNE.RODZINA_FEILLOW._2014-06-19_098.JPG?1433356989" style="width: 200px; height: 130px; float: left;" /&gt;.Kiedy to się powtórzyło ,spojrzał i zobaczył ludzika ,coś w rodzaju Krasnoludka.Ludzik skinął palcem aby iśc za nim i wyszedł do ogrodu .Zniknął pod ogromną lipą.Całkiem możliwe ,że starszy pan zdrzemnął się i krasnoludek mu się przyśnił .Faktem jest jednak że pod lipą wykopano garnek talarów.Myślę że ludzie o których piszę żyjący bez zbędnego pośpiechu ,zgodnie z naturalnym rytmem pór roku,mieli zupełnie inną zdolność wrażliwości ,której następne pokolenia pozbawił skok cywilizacyjny,wszechobecna chemia,wyścig szczurów.Swiat tajemnic ,duchów,białych dam i skrzatów odszedł bezpowrotnie,podobnie jak rzdkie gatunki roślin i zwierząt,jak piękno starej architektury zastąpionej betonowymi stworami.Jak niewymuszone poczucie przyzwoitości,honor,uczcziwość,niegdyś powszechna ,dziś coraz rzadsza.&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-size:14px;"&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:tahoma,geneva,sans-serif;"&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;Początek końca był rok 1939.Moi rodzice mieszkali w Brodach na terenie koszar XXII Pułku Ułanów.Mój ojciec został przydzielony do ;dwójki ,czyli wywiadu.Przeszedł szkolenie i w lecie otrzymał rozkaz wyjazdu do Szwajcarii.W lipcu przed wyjazdem rodzice wraz z małym Januszem odwiedzili wujostwo w Ostrowie &lt;img alt="" src="https://s3-eu-west-1.amazonaws.com/fs.siteor.com/edward/files/Obraz__536__-_Kopia.jpg?1433186454" style="width: 300px; height: 186px; float: right;" /&gt;.Tam ,w towarzystwie krewnych i sąsiadów Ojciec wyrażił pogląd ,że wojna jest nieunikniona,że wybuchnie najpóżniej do połowy września i Polska nie ma żadnych szans.Ta wypowiedz wywołała wielką konsternację i oburzenie&lt;img alt="" src="https://s3-eu-west-1.amazonaws.com/fs.siteor.com/edward/files/Zdjecie_nr.7._Ojciec_EWY.jpg" style="width: 300px; height: 214px; float: left;" /&gt; .Niestety była prorocza.Ojciec wyjechał na placówkę ,Mama z Januszem szykowała się do wyjazdu do ojca.Z Ostrowa do Brodów zabrała ze sobą 10-letnia córkę Ernesta Jadwigę.Wybuch wojny przekreślił możliwość wyjazdu Mamy do Ojca.Roman Feill poszedł na front w randze porucznika.Wujostwo wraz z młodszym synem Jurkiem opuścili Ostrowo ,zabierając najcenniejsze rzeczy ,dwoma samochodami ruszyli do Brodów .Na terenie Kujaw - Niemcy mordowali ziemian.Tam zastał ich 17-września.Już bez samochodów i dobytku ale ratując życie udało im się przedostać do Krakowa .XXII -Pułk Ułanów poddał się sowietom.Cały korpus oficerski trafił do Katynia .Po wejściu sowietów Mama została wyrzucona z mieszkania ,straciła cały dobytek.Przeniosła się z Januszem do znajomych.Nastał terror.Rodzice zatrudniali przed wojną służącą -Ukrainkę.Pochodziła ona z rodziny mieszanej,polsko-ukraińskiej..W takich rodzinach często wyznanie i narodowość była dziedziczona tak,że synowie przejmowali ją po ojcu a córki po matce.Ta dziewczyna zadenuncjowała własnego brata,który czuł się Polakiem.Sowieci go rozstrzelali.Szczęśliwie,zawsze dobrze traktowana i wynagradzana ,nie wpadła na pomysł by rozprawić się ze swoja chlebodawczynią.Nie rozpoczęły się jeszcze wywózki,ale trwały przygotowywania (spisy ludności przeznaczonej do wywózki na sybir zajmowali się tym osoby pochodzenia żydowskiego i ukraińskiego).Wtedy 2-letni Janusz zachorował na zapalenie ucha środkowego.Bardzo cierpiał ,bez przerwy płakał.W Brodach nie było lekarza.Wtedy właśnie pojawił się enkawudzista.Był to oficer w randze pułkownika.Zobaczył Mamę przy okazji rewizji ,zaczął ją nachodzić.Zachowywał się powściągliwie ,przynosił jedzenie i owoce.Siedział nic nie mówiąc,czasem bawiąc się z Janiszem.Kiedy Janisz zachorował ,obiecał że nazajutrz zawiezie go samochodem do lekarza&lt;img alt="" src="https://s3-eu-west-1.amazonaws.com/fs.siteor.com/edward/files/Scanzd_6.jpg?1406664018" style="width: 321px; height: 377px; float: left;" /&gt;.Wtedy pewien znajomy ,emerytowany oficer znający świetnie rosyjski ,ostrzegł Mamę ,że podsłuchał rozmowę tego pułkownika z kolegami ,gdy był pijany.Otóż planował on ,że wywiezie Mamę do swojego domu rodzinnego w Rosji ,ponieważ zakochał się i chce się z nią ożenić.Mama tego samego dnia uciekła z Januszem do Lwowa.Miała szczęście ,że akurat odchodził z Brodów pociąg.Wcześniej sprzedała przygotowany węgiel na zimę,dzięki czemu miała pieniądze.Nie ryzykowała pozostania we Lwowie i po wielu perypetiach przedostała się przez zieloną granicę ,pod okupację niemiecką.Dotarła do Rzeszowa gdzie przebywali Dziadkowie.Na wschodzie zaczęły sie wywózki Polaków.Moja Babcia Aniela Urbanowicz wdowa po Nadkomisarzu Policji we Lwowie została wywieziona do Kazachstanu wraz z moją ciotką Zofią Banach i jej dwojgiem dzieci:12-letnia Marysią i 6-miesięcznym synkiem Januszem.Moja babcia Aniela Urbanowicz zmarła na zesłaniu z głodu.Drobna delikatna Zosia ,absolwentka Konserwatorium przeżyła zsyłkę i morderczą pracę .Przeżyły też dzieci.Wielka w tym zasługa Marysi która wykazała się dzielnością na jaką nie zdobyło by się wielu dorosłych.Mąż Zofii ,Eugeniusz Banach został zamordowany w wiezieniu w Łucku .Także do Kazachstanu zostały wywiezione żona i córki Władysława Urbanowicza ,mojego stryja.Władysław był kapitanem W.P ,do niewoli sowieckiej trafił we Lwowie.Ocalał cudem -udało mu się uciec z transportu.Uratowali go kolejarze -uciekł w mundurze kolejarskim.Jego nazwisko znalazło się na liście ofiar Katynia,opublikowanej przez Niemców.Zofia z dziećmi wydostała się do Iranu z Andersem,z tamtąd  trafiła do Rodezji,następnie do RPA.Nauczyła się krawiectwa ,dobrze zarabiała.Dzieci ukończyły studia.Zosia i Marysia już nie żyją .Janusz jest wykładowcą na Uniwersytecie w w Johanuesburgu.Rodzina Władysława do Polski wróciła dopiero kilka lat po wojnie.&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-size:14px;"&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:tahoma,geneva,sans-serif;"&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;Mój ojciec po wybuchu wojny ze Szwajcarii wyjechał natychmiast do Francji,tam wstąpił do Dywizji Grenadierów .Niestety Francuzi nie mieli najmniejszej ochoty walczyć.Broń wyrzucali do rowów jako zbędny ciężar.Po szokującej klęsce Francji trafił do niewoli i do końca wojny przebywał &lt;img alt="" src="https://s3-eu-west-1.amazonaws.com/fs.siteor.com/edward/files/Obraz__531__-_Kopia.jpg?1432835198" style="width: 400px; height: 499px; float: right;" /&gt;w Oflagu XVII A.We wrześniu 1939 roku wojna nie ominęła Woli .Kilku żołnierzy stawiło opór Niemcom na górze w pobliżu dworu i wsi .Wszyscy polegli w nierównej walce.Są pochowani na cmentarzu w Gdowie.Kiedy walczyli,Kamila donosiła im zaopatrzenie ,opatrywała rany .Ostrzał niemiecki spowodował pożary we wsi ,w majątku spłonęły dachy budynków gospodarczych.Dwór nie spłonął.Po klęsce gospodarstwo zostało objęte  zarządem niemieckim.Podczas wojny dwór w Woli Zręczyckiej był ostoja A.K.Partyzanci czuli się we dworze jak we własnym domu. Często stacjonowało po 60 ludzi i więcej. Niemcy nie zapuszczali sie w te okolice jeżeli nie byli do tego zmuszeni. Rozległe lasy pocięte parowami  zaczynały się tuż za ogrodzeniem i stanowiły dla Niemców zbyt wielkie zagrożenie. Tylko dlatego nasza rodzina i dwór przetrwały wojnę.gdyż brawurowe akcje partyzantów co dnia przynosiły nowe ryzyko.Szczęście nam sprzyjało&lt;img alt="" src="https://s3-eu-west-1.amazonaws.com/fs.siteor.com/edward/files/Obraz__527__-_Kopia.jpg?1433440250" style="width: 400px; height: 500px; float: left;" /&gt; .Pewnego dnia w roku 1944 partyzanci zgromadzili we dworze duży transport zdobytego prowiantu,tak że skrzynie sięgały pod sam sufit,wiedziona nagłym przeczuciem moja mama poprosiła komendanta aby to usunął. Posłuchał ,ale był obrażony.- Pani się boi -powiedział .Owszem boję się odpowiedziała moja mama.Nazajutrz w odległości 100 metrów od dworu rozbił się samolot amerykański ,wiozący zrzuty.Niemcy natychmiast przeprawili się przez Rabę i dotarli na miejsce . We dworze przeprowadzili drobiazgową rewizję,przetrząsając nawet szuflady nocnych szafek-spytała moja mama czego szukają ,odpowiedzieli że lotników.Jednak do lasu zaczynającego się za płotem nie zaglądali ,a tam właśnie ukrył się pilot któremu udało się wyskoczyć gdy samolot był już nisko.Zaopiekowali się nim partyzanci .Dwór dawał schronienie ludziom poszukiwanym.Nie tylko ludziom . W naszej stajni przetrwał wojnę piękny kary ogier INDO z Państwowego Stada Ogierów Janów,odbity przez partyzantów Niemcom.Piętna na skórze tego konia ,niemożliwe do zamaskowania sprawiały ,że przechowywanie go stanowiło śmiertelne niebezpieczeństwo. Koń ten odznaczał się niezwykła intuicją.W razie zagrożenia wprowadzany był do urządzonej w stodole skrytki.Zwykle bardzo hałaśliwy ,na dzwięk obcych głosów zachowywał się tam cicho jak mysz.Majątek podlegał oczywiście kontroli niemieckiej.Urzędujący w Krakowie KREISLANDWIRT,Ślązak nazwiskiem Jarosz,przy okazji załatwiania spraw urzędowych pytał-A partyzany u was są? -Nie ,skąd że -To co mogę przyjechać ? - Lepiej nie - No to nie przyjadę.&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-size:14px;"&gt;&lt;span style="font-size:16px;"&gt;&lt;span style="font-family:tahoma,geneva,sans-serif;"&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;&lt;font&gt;Wydarzenia tragiczne ,których wspomnienie jeszcze dziś budzi grozę przeplatały się zabawnymi ,&lt;img alt="" src="https://s3-eu-west-1.amazonaws.com/fs.siteor.com/edward/files/Obraz__528__-_Kopia.jpg?1433440162" style="width: 250px; height: 250px; float: right;" /&gt;jak np.kiedy nocujący w naszej stodole pełnej zebranego zboża oddział pogubił granaty.Zmuszało to do wyjątkowej ostrożności przy omłotach ,aby taka niespodzianka nie trafiła do maszyny.Odwaga i pomysłowość ,leśnych, nie miała granic.Kiedy jeden z nich został poważnie ranny i tylko operacja mogła usunięcia &lt;img alt="" src="https://s3-eu-west-1.amazonaws.com/fs.siteor.com/edward/files/Obraz__549_.jpg?1433610824" style="width: 340px; height: 879px; float: left;" /&gt;nerki mogła uratować mu życie,jego koledzy uprowadzili znanego krakowskiego chirurga.Operacja wykonana we dworze doskonale się udała ,a doktor odwieżiony został do domu.Cała akcję przeprowadzono przy użyciu ,pożyczonego od Niemców Mercedesa z chorągiewkami G.G na błotnikach.Jak juz wcześniej wspominałam Antoni Feill przed wojną wybudował w lesie ,w uroczysku Rasiki domek dla swojej żony Stefanii ,artystki malarki.Domek ten służył partyzantom jako szpital  polowy.Po sławnej pacyfikacji Wiśniowej własowcy spalili ten dom wraz z rannymi ,następnie skierowali się w stronę Woli  Zręczyckiej.Niemal w ostatniej chwili odwołał ich jakiś rozkaz i kolumna odjechała w stronę Kłaja.Kiedy przetoczył się front ,we dworze kwaterował przez pewien czas gen. KONIEW ze swoim sztabem.Zostawił po sobie dobre wrażenie oraz pismo zabraniające Armii Czerwonej zabierać czegokolwiek z majątku.Niestety skuteczność  generalskiego zakazu była żadna i obrona gospodarstwa przed pazernością wyzwolicieli to temat na osobne wspomnienia. &lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style="font-style: italic;"&gt; &lt;/p&gt;
    </content>
  </entry>
</feed>
